Tak oto nastolatek puszcza przez okno bańki z mydła, a mały chłopiec z ciekawością próbuje wyjrzeć za parapet i ucieszyć się tą, szczególnie wielką. Niektórzy tę tkliwą, beztroską scenę kojarzą z tematami tego typu pojawiającymi się w historycznym malarstwie holenderskim w XVII wieku. Tam stanowiły one aluzję do przemijania życia.
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza (Mt 18, 21-35).
Bańki Mydlane, Jean-Baptiste-Siméon Chardin, 1734 rok, National Gallery of Art w Waszyngtonie.
Chardin, mistrz osiemnastowiecznych scen rodzajowych, zaprezentował ten obraz na paryskim Salonie w 1739 roku. To przedstawienie cieszyło się tak wielkim zainteresowaniem, że powstały kolejne jego wersje. Obrazy te znajdują się w kolekcjach Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku i w County Museum w Los Angeles.
Artysta debiutował w dobie panowania sztuki rokokowej. Z obowiązujących w sztuce trendów artysta dla siebie zatrzymał jedynie tematykę – lekką i rodzajową. Był reporterem domowego życia osiemnastowiecznej Francji, w którym szczególnie ciekawymi rzeczami zajmowały się dzieci.
Tak oto nastolatek puszcza przez okno bańki z mydła, a mały chłopiec z ciekawością próbuje wyjrzeć za parapet i ucieszyć się tą, szczególnie wielką.
Niektórzy tę tkliwą, beztroską scenę kojarzą z tematami tego typu pojawiającymi się w historycznym malarstwie holenderskim w XVII wieku. Tam stanowiły one aluzję do przemijania życia.
Wówczas można by potraktować jako bańkę mydlaną, te napompowane ambicje, żywiące liczne urazy i zadry za każde, również to domniemane naruszenie przez drugiego mych praw i godności. Pycha i próżność są nawozem dla bujnie kwitnącej obrazy i gniewu. Ten gąszcz się pleni w zamkniętym wnętrzu, trwałym jak bańka mydlana. Cóż z tym, gdy zniknie?
Kajetan



