Młoda kobieta stoi we wnętrzu oświetlonym skośnym światłem dnia. Trzyma wagę. Na stole przed nią znajduje się otwarta szkatuła z perłami. Kobieta ma na sobie suknię o tak upiętej spódnicy, że nie masz pewności, czy jest po prostu modna, czy tuszuje ciążę.
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza (Mt 13, 44-52).
Kobieta ważąca perły – Jan Vermeer van Delft, 1662–1665, National Gallery of Art w Waszyngtonie
Vermeer jest mistrzem malarstwa refleksyjnego. Jego dzieła otwierają przed pielgrzymem kalejdoskop kadrów intymnych, podejrzanych spomiędzy kotar, których narracja rozgrywa się w sercu.
Młoda kobieta stoi we wnętrzu oświetlonym skośnym światłem dnia. Trzyma wagę. Na stole przed nią znajduje się otwarta szkatuła z perłami. Kobieta ma na sobie suknię o tak upiętej spódnicy, że nie masz pewności, czy jest po prostu modna, czy tuszuje ciążę. Gdy wzrok przyzwyczai się do półmroku, dostrzega obraz w tle – Sąd ostateczny. Mistrz przewidział kolejność odkrywanych detali kompozycji, ostatni z nich to lustro wiszące na ścianie przed kobietą.
Dobór i kolejność wprowadzanych przez reżysera rekwizytów nie jest przypadkowa. Ten obraz to kalambur sytuujący młodą kobietę w narracji vanitas – moralnego wyboru i przemijania.
Co tak naprawdę waży dziewczyna, skoro szale wagi są puste? Był kupiec, który dla drogocennej perły rozważył sprzedaż wszystkiego co miał.
Przy końcu świata będzie tak: oto wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony, tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.
Kajetan





